ZŁOTO: Jak zmieścić dom do plecaka?

ZŁOTO: Jak zmieścić dom do plecaka?


Zawsze gdy myślałem o scenariuszach mniej optymistycznych, wracało do mnie jedno pytanie. Gdybym musiał przenieść dużą wartość w prosty sposób… jak to zrobić?

Okazuje się, że istnieje coś, co to potrafi. Coś, co przenosi wartość nie tylko z miejsca na miejsce, ale i z jednej epoki do drugiej. Tym czymś jest złoto.

I zanim pomyślisz „no dobra, ale ja nie jestem kolekcjonerem monet”… spokojnie. Ten tekst jest o złocie jako o elemencie portfela inwestycyjnego. Od początku do końca przeprowadzę Cię przez wszystko co musisz wiedzieć, żeby podjąć świadomą i samodzielną decyzję czy warto dodać złoto do swojego portfela.


1. Moja droga do złota

Zacznę od siebie.

Moją pierwszą inwestycją były kryptowaluty, o czym więcej przeczytasz tutaj. Nie złoto. Taka antysystemowa revolta 🙂 Każdy kolejny ruch miał mi dawać możliwość coraz większego uniezależnienia się od systemu. Byłem wtedy na etacie, więc z racji moich ówczesnych możliwości wiedziałem, że będzie to raczej maraton. Działanie krok po kroku, małą łyżeczką.

Na krypto rzuciłem na szalę wszystkie swoje zasoby. Równolegle nabywałem wiedzy, z której wynikało, że nie był to najlepszy ruch na start. I rozsądnie byłoby zacząć budowanie swoich finansów od fundamentów.

Dużo czytałem w tamtym czasie o inflacji. I powoli zaczynałem zdawać sobie sprawę z tego, jaki katastrofalny wpływ może mieć na oszczędności. Oszczędności, które docelowo miały się dopiero pojawić, przecież byłem na starcie swojej przygody.

Krypto było jednym biegunem, tym bardziej ryzykownym. Dla przeciwwagi potrzebowałem czegoś prostego, bezpiecznego, co będzie trzymać wartość. Zaczynałem kształtować swoją poduszkę bezpieczeństwa i nie chciałem, żeby pieniądze przeznaczone na „czarną godzinę” rozkładały się od leżenia w skarpecie. Złoto miało stanowić tę przeciwwagę, taką oazę spokoju. Szykowałem się do tego zakupu jakieś dwa lata.

2. Ale dlaczego akurat złoto?

Przede wszystkim dlatego, że… jest proste🙂 A to spełnia jeden z kluczowych elementów moich wymagań.

Nie da się go dodrukować. Rocznie możemy wydobyć z ziemi określoną ilość i nie da się tego przeskoczyć. Podaż utrzymuje się na bardzo niskich poziomach rok do roku. Od lat. A zdarza się, że jest regulowana jeszcze dodatkowo przez rafinerie czy dystrybutorów ze względu na różne sytuacje rynkowe. Nikt tu nie odkręca magicznego kurka z podażą.

Mogę je kupić anonimowo. Idę do dealera z gotówką, wymieniam się z ręki do ręki i wychodzę z monetą w kieszeni. Bez podpisów, bez rejestrów.

Mogę je trzymać fizycznie przy sobie, namacalnie. Przenosić gdzie chcę, kiedy chcę, przeważnie tylko z moją wiedzą. Nawet za granicę. Duża wartość w małym wymiarze.

Sprzedając złoto z zyskiem po pół roku od zakupu, nie płacę 19% od zysków kapitałowych. Złoto jest z tego zwolnione. Wystarczy spełnić jeden jedyny warunek (a i zachować dowód zakupu) i 100% potencjalnego zysku zostaje w kieszeni.

I jeszcze jedna właściwość, fundamentalna. Ochrona siły nabywczej w czasie. Żebyśmy to lepiej zrozumieli, posłużę się legendarnym przykładem, który mi samemu mocno rozjaśnił jaki wpływ ma inflacja na pieniądz.


3. Ford za 20 uncji

Ludzie słyszą „inflacja 3%” i machną ręką. Trzy procent jednego czy drugiego roku to przecież nic takiego. Ale gdyby spojrzeli na to w horyzoncie 10 lat…20 lat… albo 50… albo 100, sprawa wygląda zupełnie inaczej.

100 lat temu 20 uncji złota kosztowało około 400 dolarów. Za tyle można było kupić nowego Forda Model T prosto z fabryki.

Pytanie pierwsze: czy za 400 dolarów kupiłbyś dziś nowego Forda z salonu? Od razu podpowiem: raczej nie 🙂

Pytanie drugie: czy za 20 uncji złota kupiłbyś dziś nowego Forda z salonu? Pewnie byłby to Fordzik z górnej części katalogu 🙂

To jest właśnie przenoszenie siły nabywczej w czasie. Dolar przez sto lat stracił ogromną część swojej wartości. Przez ciągłe dodrukowanie nowych pieniędzy za tę samą kwotę kupujesz coraz mniej. A złoto? Swoją wartość trzymało.

I nie musisz czekać 100 lat żeby to zobaczyć. Wystarczy spojrzeć na ostatnie 20. W 2005 roku uncja złota kosztowała około 450 dolarów. Dziś? Okolice 4 500$.

Patrząc historycznie na temat… złoto po prostu przenosi wartość w czasie.
Amen.

Złoto po prostu przenosi wartość w czasie. Amen.


4. Złoto nie jest idealne

Oczywiście złoto też podlega cyklom rynkowym. Miało w swojej historii wzloty i upadki wynikające z wahań na rynku.

I teraz uczciwie. Złoto to nie jest cudowny środek na wszystko.

W 1980 roku uncja kosztowała 850 dolarów. Potem zaczęły się spadki. Inwestorzy czekali 28 lat, zanim cena wróciła do tego poziomu. 28 lat. To nie jest krótki weekend.

Dla porównania, po szczycie z 2011 roku cena wróciła do tamtego poziomu po około 7 latach w złotówkach i 9 latach w dolarach. Wciąż sporo. Ale to pokazuje, że nie każdy cykl jest tak ekstremalny jak ten z 1980.

Jego wartość trzyma się na tym, że ludzie od tysięcy lat mu ufają. I na popycie inwestycyjnym. Tylko około 8% wydobywanego złota trafia do realnego zastosowania, czyli do elektroniki, medycyny, przemysłu. Reszta to biżuteria, inwestycje i rezerwy banków centralnych.

Złoto nie generuje żadnego dochodu. Nie płaci Ci odsetek jak lokata. Nie wypłaca dywidend jak akcje spółek. Leży i… leży.

Leży i… leży 🙂

Dlatego traktuję złoto jako ubezpieczenie portfela. Nie jako maszynkę do zarabiania. Tak jak ubezpieczenie samochodu. Masz nadzieję, że nigdy go nie użyjesz, ale jesteś spokojniejszy, że je masz.


5. Fizyczne czy papierowe?

Zanim kupisz jakiekolwiek złoto, musisz odpowiedzieć sobie na jedno pytanie.

Są dwa sposoby na posiadanie złota. Pierwszy to złoto fizyczne. Moneta albo sztabka, którą trzymasz w dłoni. Drugi to tak zwane złoto papierowe. Różne produkty finansowe (fundusze, kontrakty, certyfikaty), które mówią, że gdzieś tam masz prawo do jakiejś ilości złota. Tak naprawdę nigdy go nie dotykasz. Masz tylko zapis w systemie komputerowym.

Problem z papierowym złotem? Na giełdach, gdzie handluje się takimi kontraktami, na jedną fizyczną uncję złota przypadają setki „papierowych roszczeń”. To znaczy, że setki ludzi i instytucji ma na papierze prawo do tej samej uncji. System działa, dopóki większość rozlicza się w gotówce i nikt nie puka po fizyczny metal. Ale gdyby kilku dużych graczy zażądało dostawy swojego złota w tym samym momencie, szybko okazałoby się jak mało go tak naprawdę jest.

Jeśli kupujesz złoto po to, żeby uniezależnić się od papierowego pieniądza, to kupowanie papierowego złota mija się z celem.

Jeśli kupujesz złoto po to, żeby uniezależnić się od papierowego pieniądza, to kupowanie papierowego złota mija się z celem.

Dlatego ja kupuję wyłącznie fizyczne. To które mogę trzymać w dłoni.

Milioner na Etacie - profil na Facebooku

6. Co to jest próba złota?

Zanim kupisz pierwszą monetę, musisz wiedzieć jedną rzecz. Nie każdy złoty przedmiot jest ze „szczerego” złota.

Złoto jest dość miękkim metalem. Łatwo je zarysować, odkształcić. Dlatego często miesza się je z innymi metalami (najczęściej z miedzią albo srebrem), żeby było twardsze i bardziej wytrzymałe. Taki miks metali nazywa się stopem.

I tu pojawia się pytanie: ile tak naprawdę jest złota w danym przedmiocie?

Na to odpowiada próba złota. To po prostu informacja o tym, jaki procent danego przedmiotu stanowi czyste złoto. Wyrażona jest w skali od 0 do 1000 (skala promilowa).

Próba 500? Połowa to złoto, połowa to inne metale.
Próba 999? Praktycznie czyste złoto. To jest maksimum, zawsze są minimalne, nieuniknione zanieczyszczenia.

Możesz też spotkać się ze skalą karatową. Działa od 1 do 24.
Złoto 24 karatowe to próba 999, czyli czyste złoto.
– 18 karatowe to próba 750.
– 12 karatowe to próba 500.
I tak dalej.

Ważna rzecz, żebyś się nie zdziwił przy zakupie. Jeśli moneta jednouncjowa (zaraz wyjaśnię co to) ma próbę niższą niż 999, to nie znaczy, że jest w niej mniej złota. Podana waga dotyczy zawartego w niej czystego złota. Jeśli są domieszki, moneta po prostu waży więcej jako całość. Uncja złota jest w niej ta sama.


7. Uncja, czyli ile to właściwie jest?

Skoro już padło słowo „uncja”, wyjaśnijmy od razu.

Złoto mierzy się w uncjach trojańskich. Jedna uncja trojańska to 31,1 grama. Trochę więcej niż zwykła uncja, którą znasz z kuchni (ta ma 28,35 grama). Gdy ktoś mówi „uncja złota”, zawsze chodzi o tę trojańską.

Monety i sztabki inwestycyjne najczęściej ważą właśnie jedną uncję. Stąd nazwa „jednouncjówki”. To taki standard na rynku złota. I ten standard ma praktyczne uzasadnienie: jednouncjowe monety są najbardziej rozpoznawalne na całym świecie, najłatwiej sprawdzić czy są prawdziwe i najłatwiej je potem sprzedać.


8. Jakie złoto kupić?

Monety bulionowe albo sztabki. Nic innego.

Co to są monety bulionowe? To monety produkowane specjalnie w celach inwestycyjnych. Nie są pamiątkami, nie są kolekcjonerskimi rarytasami. Są wybijane bez ograniczeń nakładu, po to żeby ludzie mogli w nich przechowywać swoją wartość. Taką monetę kupujesz nie dla jej wyglądu, ale za gram złota, który w niej siedzi.

Dlaczego jednouncjówki, a nie mniejsze? Przy mniejszych gramaturach (na przykład pół uncji, ćwierć uncji, 1 gram) cena za gram złota jest wyższa. Producent i dealer biorą taką samą marżę za obsługę, a złota w środku jest mniej. Więc procentowo przepłacasz więcej. Jednouncjówki mają najlepszy stosunek ceny do zawartego złota.

Kupuję wyłącznie monety ze „złotej piątki”. To pięć najbardziej rozpoznawalnych monet bulionowych na świecie:

Krugerrand z Republiki Południowej Afryki. Produkowany od ponad 50 lat. Najbardziej rozpoznawalna moneta bulionowa świata. Taka klasyka złotych monet.

Kanadyjski Liść Klonowy. Z Kanadyjskiej Mennicy Królewskiej. Czyste złoto najwyższej próby (999,9). Najdłużej nieprzerwanie produkowana szczerozłota moneta na świecie.

Amerykański Orzeł. Nawiązuje do legendarnych 20 dolarówek Double Eagle z XIX wieku. Ma próbę 916 (22 karaty), z domieszką miedzi i srebra dla wytrzymałości. Ale uncja czystego złota jest w środku ta sama. Najlepiej sprzedająca się moneta w Stanach.

Australijski Kangur. Próba 999,9. Co roku zmienia swój wygląd na rewersie (tylna strona), co dodaje wartości kolekcjonerskiej. Złoto najwyższej czystości.

Wiedeńscy Filharmonicy. Pierwsza moneta bulionowa w walucie euro. Bita od 1989 roku z czystego 24 karatowego złota. W latach 90. najlepiej sprzedająca się moneta bulionowa na świecie.

Wszystkie pięć to sprawdzone, globalne marki. Sprzedasz je w dowolnym kraju na świecie. I tu jest moja zasada: wybieram najtańszą monetę z piątki w danym momencie. Marka nie ma znaczenia. Liczy się ile złota dostajesz za złotówkę.

Poza kanonem warto znać też Britannię, Chińską Pandę czy Amerykańskiego Bizona. Popularne, rozpoznawalne, często pojawiają się na głównych stronach mennic. Britannia bywa jedną z tańszych. Też są OK, po prostu nie tak uniwersalne jak złota piątka.

Zwracam też uwagę na roczniki. Najnowsze emisje potrafią być droższe od starszych odpowiedników. A złoto w środku jest takie samo. Moneta z 2026 za dziesięć lat też będzie „stara”, a uncja złota w niej zostanie ta sama. Nie przepłacaj za świeży rocznik.

Czego unikam? Numizmatyki (monety kolekcjonerskie, zabytkowe), limitowanych edycji, biżuterii. Przy takich rzeczach płacisz za „historię”, za „rzadkość”, za „wzornictwo”. Przepłacasz za kruszec. I potem ciężko to sprzedać za rozsądną cenę, poza wąskim gronem kolekcjonerów.

Sztabki to alternatywa dla monet. Różnica to tak naprawdę tylko kształt. Próg wejścia jest niski. Można zacząć od małych sztabek za kilkaset złotych, obudowanych w plastikową kartę wyglądającą jak karta płatnicza. Są też tak zwane CombiBary. To sztabki podzielne, które można łamać na jednogramowe kawałki, jak tabliczkę czekolady. Wygodne, ale droższe w przeliczeniu na gram złota.

Przy większych sztabkach (na przykład 100 gramów albo 1 uncja) cena za gram jest niższa. Ale pojawia się inny problem. Taka sztabka jest warta kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeśli kiedyś będziesz chciał ją sprzedać osobie prywatnej, trudniej znaleźć kogoś z taką gotówką w kieszeni. I im większa wartość, tym większe ryzyko, że natrafisz na podróbkę (kupując u zaufanego dealera to ryzyko praktycznie eliminujesz).

W mojej ocenie monety mają istotną przewagę nad sztabkami. Po prostu trudniej je podrobić. Osoba prywatna łatwiej zweryfikuje monetę niż sztabkę, a mennica i tak skupi jedno i drugie bez problemu. W połączeniu z większą rozpoznawalnością, monety to bezpieczniejszy wybór.


9. Ile to kosztuje? Cena SPOT i marże

Gdy sprawdzasz cenę złota w internecie, widzisz tak zwaną cenę SPOT. To cena samego surowca, czystego złota, ustalana na światowych giełdach w czasie rzeczywistym. Zmienia się co chwilę, tak jak kurs walut.

Ale moneta czy sztabka kosztuje więcej niż cena SPOT. Dlaczego? Ktoś musiał to złoto przetopić, wybić z niego monetę, zapakować, przywieźć do dealera i jeszcze na tym zarobić. W cenie monety siedzi więc: koszt wybicia, transport, marża producenta (mennicy) i marża dealera, od którego kupujesz.

Ta różnica między ceną monety a ceną SPOT nie powinna przekraczać 7%. Przy zakupie wymagaj jasnej informacji ile produkt kosztuje ponad SPOT. Kwotowo (na przykład „150 zł ponad SPOT”) i procentowo (na przykład „5% ponad SPOT”). Jeśli dealer nie chce Ci tego powiedzieć wprost, szukaj innego.

Kilka sposobów na obniżenie tej marży:

Kupowanie w większych zestawach. Monety sprzedaje się często w tak zwanych tubach, czyli rurkach po 20 albo 25 sztuk. Cena za sztukę jest wtedy niższa niż przy kupnie pojedynczej monety. Przy złocie to spora kwota, ale ta zasada świetnie sprawdza się przy srebrze, gdzie próg wejścia jest dużo niższy. Temat srebra to jednak osobna historia, na osobny artykuł.

Poczekanie na dostawę. Jeśli nie potrzebujesz monety od ręki i zgodzisz się poczekać, cena często jest niższa. Ale nie przesadzaj z terminem. Dealer, który obiecuje dostawę za 45 dni, może tej monety jeszcze nie mieć na stanie. A w międzyczasie może się dużo zmienić, łącznie z samym dealerem. Najlepiej 24-48 godzin. Maksymalnie 15 dni roboczych.

I porównuj marże u różnych dealerów. Potrafią się różnić. To proste, a robi różnicę.


10. Podatki

I tu zaczyna się najlepsza część.

Złoto inwestycyjne (monety bulionowe i sztabki) jest zwolnione z VAT. Czyli kupujesz za cenę netto, bez doliczania 23% podatku.

Nie obejmuje go też tak zwany podatek Belki (19% od odsetek i zysków z lokat czy obligacji) ani podatek od zysków kapitałowych (19% od zysków ze sprzedaży akcji czy funduszy). Złoto tego nie ma.

A jeśli nie sprzedasz go przez minimum 6 miesięcy od zakupu, unikasz też podatku dochodowego od ewentualnego zysku ze sprzedaży. Potworna przewaga. Na akcjach czy funduszach takiej preferencji nie znajdziesz.

A biorąc pod uwagę moje podejście, że złota po zakupie nie sprzedaję… no właśnie. Spowiadać się raczej nie trzeba będzie komu 🙂

Dlatego zbieram paragony i dowody zakupu. Zawsze. Gdyby kiedyś urząd skarbowy zapytał, mam potwierdzenie kiedy kupiłem i za ile. I od razu robię zdjęcie albo ksero, bo paragony blakną z czasem.

Dla porównania: srebro niestety jest obłożone VAT-em, co w połączeniu z niższą wartością jednostkową powoduje, że realna cena zakupu jest procentowo dużo wyższa niż przy złocie.


11. Anonimowość (WAŻNE!)

Na ten moment, do kwoty 15 000 euro nie musisz podawać swoich danych przy zakupie złota. Przychodzisz do dealera z gotówką, kupujesz, wychodzisz z monetą. Bez podawania imienia, nazwiska, numeru PESEL.

Dlaczego to ważne? Historia ma na to odpowiedź.

W 1933 roku prezydent USA Roosevelt wydał rozporządzenie zakazujące Amerykanom posiadania złotych monet, sztabek i bulionu. Obywatele musieli oddać swoje złoto państwu po ustalonej, zaniżonej cenie. Kto tego nie zrobił, ryzykował 10 tysięcy dolarów grzywny albo 10 lat więzienia. Albo jedno i drugie.

W powojennej Polsce było jeszcze ostrzej. Zakazano posiadania złotych sztabek i monet. Złoto konfiskowano. Za obrót nim groziły wieloletnie wyroki.

Czy to się powtórzy? Nikt nie wie. Ale właśnie dlatego możliwość zakupu złota bez tworzenia szczegółowego śladu w systemie finansowym może mieć znaczenie. Nie daje żadnej gwarancji, ale w sytuacji poważnych zmian prawnych czy ograniczeń przepływu kapitału… może się przydać.

I tu ważna informacja. Od 10 lipca 2027 roku Unia Europejska obniża próg identyfikacji przy zakupie złota z 15 000 do 3 000 euro. Powyżej 10 000 euro zakup gotówkowy nie będzie w ogóle możliwy. Tylko przelew, tylko elektronicznie. Dla osób, dla których anonimowość ma znaczenie, to jest okno czasowe, które się zamyka. Warto o tym wiedzieć.


12. Wybór dealera

Masz wiedzę. Ale od kogo kupić?

Firma o ugruntowanej pozycji na rynku. Istniejąca od lat, z dobrymi opiniami. Nie startup, który pojawił się w zeszłym miesiącu.

Na co zwracam uwagę:

Oddział stacjonarny w rozsądnej odległości. Ważne, jeśli chcesz kupić za gotówkę, anonimowo. Chcesz wejść, kupić, wyjść.

Dobra dostępność produktu. Gdy podejmiesz decyzję o zakupie, chcesz móc ją zrealizować od ręki. Jeśli dealer nie ma towaru, czekasz. A czekanie potrafi zniechęcić.

Gotowość do odkupu. Dobry dealer odkupi od Ciebie to, co Ci sprzedał. To świadczy o tym, że jest pewien jakości swojego produktu. I ułatwi Ci sprzedaż w przyszłości, bez konieczności szukania kupca na własną rękę.

Sam do tej pory kupowałem w Mennicy Skarbowej, gdzie mogłem udać się osobiście do oddziału blisko mojego miejsca zamieszkania, sprawdzić monetę i dokonać zakupu bezpośrednio. Korzystałem też z Metal Market Europe (Metale Lokacyjne) online i do tej pory nie miałem zastrzeżeń.

Natomiast uczciwie. Metal Market Europe otrzymał karę za niestosowanie się do przepisów AML. W najświeższych opiniach z 2025 i 2026 roku pojawiają się też sygnały o opóźnieniach w realizacji zamówień. Sam tego nie doświadczyłem, ale gdybym dzisiaj miał kupować ponownie przez tego dystrybutora, wziąłbym te rzeczy pod uwagę.

Wybierając dealera, sugerowałbym się przede wszystkim tym, żeby oddział stacjonarny był blisko Twojego miejsca zamieszkania. Jeśli masz większą elastyczność i zakupy w internecie nie są Ci straszne, to też opcja. Ale sprawdź indywidualnie.

I jedno ostrzeżenie. Stronię od złota w formie abonamentowej. Te oferty, gdzie co miesiąc wpłacasz stałą kwotę, żeby systematycznie „dozbierać” do sztabki czy monety. Brzmi wygodnie, ale taka firma może w każdej chwili upaść. A wtedy zostajesz z pustymi rękami i wpłatami, których nikt Ci nie zwróci.


13. Przechowywanie

Kupiłeś złoto. Gdzie je trzymać?

Dla mnie jedyny właściwy wybór to trzymanie go blisko siebie. Sejf domowy, skrytka, miejsce o którym wiem tylko ja i najbliżsi. Pełna kontrola. Natychmiastowy dostęp. O każdej porze dnia i nocy.

Zasada: w jakich 10 miejscach najpierw pomyślałby złodziej? Właśnie tam nie chowaj 🙂

Skrytki bankowe? Niby opcja, ale pomyśl o tym tak. Dokładnie w momencie, kiedy będziesz najbardziej potrzebował swojego złota (kryzys, panika bankowa, „wakacje bankowe”), bank może być zamknięty. Drzwi na kłódkę, dostępu brak. Przepraszamy, wracamy w poniedziałek. Albo nie wracamy wcale. Złoto ma sens trzymać poza systemem bankowym.

I podstawowa zasada bezpieczeństwa. Nie trąb dookoła, że masz złoto. Tak samo jak nie mówisz ludziom ile masz gotówki w portfelu. Im mniej osób wie, tym lepiej.


14. Co wpływa na cenę złota?

Jeśli już masz złoto i chcesz rozumieć dlaczego jego cena rośnie albo spada, kilka rzeczy warto obserwować.

Wysoka inflacja. Gdy ceny w sklepach rosną wyraźnie szybciej niż zwykle (a Twoje pieniądze tracą na wartości), ludzie szukają sposobu na ochronę. Popyt na złoto rośnie. To jeden z najsilniejszych wyznaczników.

Zaufanie do banków i instytucji finansowych. Gdy spada (bankructwa banków, kryzysy walutowe, afery), ludzie uciekają do „twardych” aktywów. Takich, które można trzymać w ręce. Złoto zyskuje.

Zakupy banków centralnych. NBP, Ludowy Bank Chin… to jedni z największych kupców złota na świecie. Gdy zaczynają skupować, to pewnie sygnał, że spodziewają się niepewnych czasów. Sam to obserwuję.

Popyt ze strony przemysłu. Zwiększone zapotrzebowanie na złoto w elektronice, medycynie czy jubilerstwie też podciąga cenę.

Ogólnie… złotu sprzyjają trudne czasy. Niepewność, kryzysy, inflacja, wojny. To są momenty, gdy ludzie przypominają sobie, że metal w ręce jest wart więcej niż obietnice na papierze.

I na koniec ciekawy miernik. Zamiast patrzeć na cenę złota w złotówkach (która niewiele Ci mówi, skoro złotówka sama traci na wartości), sprawdź ile realnych rzeczy kupisz za uncję złota. Na przykład: ile metrów kwadratowych mieszkania w Twojej okolicy? Ile litrów paliwa? Ile Fordów? 🙂 To mówi dużo więcej o tym, czy złoto trzyma wartość.

Milioner na Etacie - profil na Instagramie

15. Ile złota w portfelu?

Specjaliści mówią o 5 do 25% portfela inwestycyjnego, w zależności od Twojej sytuacji i podejścia do ryzyka.

U mnie to okolice 10%. Nie jest to pozycja, na której chcę zarabiać. To stabilizator. Element, który w razie potrzeby mogę spakować do plecaka. Chcesz wiedzieć więcej o poduszce bezpieczeństwa? Zajrzyj tutaj.


16. Podsumowanie

Od zawsze słyszę, że złoto jest „za drogie”. Dlatego nawet nie próbuję zgadywać idealnego momentu zakupu. Kupuję w różnych momentach i uśredniam cenę. Tylko fizycznie. Tylko monety ze złotej piątki. Najtańszą w danym momencie.

Złoto nie jest maszynką do zarabiania. To narzędzie do przenoszenia wartości w czasie i przestrzeni.

Ubezpieczenie portfela, które mieści się w plecaku 🙂

Ubezpieczenie portfela, które mieści się w plecaku 🙂

Jeśli budujesz portfel od zera, dobór aktywów krok po kroku znajdziesz w tym artykule.

17. Kolejny krok

Jeśli szukasz informacji, które pomogą Ci podjąć samodzielną decyzję odnośnie tego od czego zacząć inwestowanie lub jak je zoptymalizować, mam dla Ciebie gotowe rozwiązanie.

Drzewko Decyzyjne Milionera na Etacie to bezpłatna aplikacja, którą otrzymasz na maila po zapisaniu się na newsletter. Kilka kliknięć i odpowiedzi na kluczowe pytania poprowadzą Cię do konkretnego scenariusza dopasowanego do Twojej sytuacji.

Zapisz się na newsletter: STRONA ZAPISU

Drzewko Decyzyjne Milionera na Etacie - bezpłatne narzędzie dla początkujących inwestorów

TAGI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *