Krypto – historia pewnej bessy i wszystkiego, czego mnie nauczyła.

Krypto – historia pewnej bessy i wszystkiego, czego mnie nauczyła.

Mężczyzna puka do drzwi na tle spadków na rynku kryptowalut

Są takie momenty, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak katastrofa, a dopiero z czasem okazują się początkiem czegoś sensownego.

Dla mnie takim momentem był przełom 2017 i 2018 roku – okres, w którym Bitcoin zatrzymał się w okolicach 20 tysięcy dolarów, po czym runął w dół, zabierając ze sobą nie tylko wartość portfeli, ale też złudzenia wielu osób, które „wpadły” na rynek kryptowalut z nadzieją na szybkie wygrane.

Dla mnie ten czas był jak zimny prysznic.

Przyjąłem go na klatę – i to dosłownie. Mój portfel w pewnym momencie „świecił” na czerwono niemal wszędzie, a decyzje, które podjąłem kilka miesięcy wcześniej, zaczęły wracać jak dług, który trzeba spłacić z procentem.

I to nie metaforycznym.

Ale zanim zaczęła się ta lekcja pokory, był moment, w którym wszystko wyglądało zupełnie inaczej.

1) Jak zaczęła się moja droga krypto – inwestora w 2017 roku

Sierpień 2017

Byłem wtedy w takim miejscu życia, gdzie budżet domowy był już poukładany, stres finansowy przesunięty na dalszy plan.

Praca etatowa dawała poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. W takich okolicznościach zacząłem dostrzegać nowe możliwości. Zawsze zależało mi na osiąganiu coraz większej niezależności, więc w naturalny sposób szukałem drogi ,by zmierzać w jej kierunku.
Nie interesowały mnie jednak rozwiązania systemowe.

Czułem, że instytucje finansowe nie są dla mnie – trochę jakbyśmy mówili różnymi językami.

Wtedy trafiłem na Bitcoina.

Niedługo trwało nim wewnętrzna układanka stała się kompletna.
Zobaczyłem ideę: autonomia, pozasystemowość, jasne zasady gry.

Nagle miałem przed sobą narzędzie, które miało szansę realizować moje potrzeby lepiej niż cokolwiek, z czym miałem kontakt wcześniej.

To nie była ucieczka od systemu.
To było znalezienie czegoś, co dawało szansę na zbudowanie sobie kawałka własnej suwerenności.

2) Jak uczyłem się rynku krypto od zera

W tamtym czasie nie było „porządnych kursów”.
Nie było kanałów edukacyjnych, które robiły robotę.
Większość treści to była wypadkowa niepełnej wiedzy, chaosu i własnych interpretacji ludzi, którzy sami uczyli się rynku krypto metodą prób i błędów.

Więc robiłem dokładnie to samo.

Czytałem wszystko, co znalazłem. Od artykułów, przez fora, po whitepaper BTC.
Ale równie dużo, a może nawet więcej, uczyłem się w praktyce.

Zakładanie kont, przesyłanie środków, weryfikacje, obsługa portfeli. Wszystko było nowe i wszystko trzeba było „wyklikać” samodzielnie.

Wiedza nie spływała łatwo.
Trzeba ją było wyszarpać.

Z perspektywy czasu widzę, że to był fundament, który trzymał mnie później przy zdrowych zmysłach w momentach, kiedy emocje zaczęły przejmować stery.

3) Mój pierwszy zakup Bitcoina – co mną kierowało

Pamiętam jak dziś.
Około 3,5 tysiąca dolarów za BTC.
Nie wiedziałem, czy to dużo czy to mało.
W zasadzie nie miało to większego znaczenia.

Zrozumiałem wystarczająco dużo, byłem zdecydowany na zakup.
Nie zastanawiałem się bezpośrednio nad potencjałem zarobkowym.
Intrygowała mnie innowacyjność i realna możliwość zmiany świata.

W tamtym momencie nie patrzyłem na cenę.
Patrzyłem na ideę.

4) Pierwsza hossa i zderzenie z psychologią rynku

Kiedy Bitcoin zaczął rosnąć jak szalony, zacząłem doświadczać czegoś, czego wcześniej nie znałem.

Dynamika rynku była tak duża, że człowiek nie nadążał z emocjami.
Codziennie wzrosty liczone w setkach dolarów.
Kryptowaluty, które rosły po kilkadziesiąt procent w ciągu tygodnia.

Z perspektywy czasu widzę wyraźnie, jak szybko można wpaść w pułapkę przekonania, że wzrosty są normą. Że będzie tak zawsze i można siedzieć w aktywach bez końca i „jakoś to będzie”.

Wtedy nie widziałem zagrożeń, choć były przed oczami.
Nie miałem strategii.
Nie wiedziałem jeszcze, czym są cykle.
Poruszałem się na rynku bez planu. Doświadczyłem euforii, jak większość uczestników tamtego rynku.

5) Najważniejsza lekcja, którą wyniosłem z rynku krypto

I tu pojawia się wątek, który był dla mnie najsurowszą lekcją.
W tamtym czasie obok Bitcoina wyrosła cała masa „projektów kryptowalutowych”, które wyglądały atrakcyjnie.
Profesjonalne strony, eventy, współprace, znane twarze, ich rzekome doświadczenia finansowe.
A do tego tokeny sprzedawane w formie pakietów, obudowane marketingiem, który brzmiał jak przyszłość, jak „okazja życia”.

Dzisiaj widzę to jak klasyczny schemat piramidy finansowej.

Wtedy widziałem to jak coś ciekawego, nowego, niosącego potencjał.

Niestety… Podjąłem decyzję wbrew intuicji.
Wszedłem w to, choć już wtedy wiedziałem, że robię źle.
Najgorsze w tym wszystkim było to, że zrobiłem to na kredyt.

Kwota nie była wielka, ale to nie miało znaczenia.
Chodziło o zasadę.
To, co wydarzyło się później – problemy projektu, znikające osoby, nagłe zmiany narracji, techniczne „awarie”, później bessa – sprawiło, że całość runęła szybciej, niż zdążyłem się zorientować.

Zostałem z kredytem, świadomością błędu i lekcją, za którą płaciłem dwa lata. A jednak, paradoksalnie, to właśnie ten błąd zbudował we mnie najwięcej.

6) Czego nauczyła mnie bessa jako inwestora

Portfel spadł o 60%. Niektóre aktywa praktycznie do zera.
Na ekranie czerwono. W głowie kakofonia myśli.
A w tle — świadomość, że przecież jeszcze sporo czasu minie nim spłacę zobowiązanie po złej decyzji.

Do tego dochodził wstyd.


Nie przed rynkiem, nie przed ludźmi z internetu. Przed bliskimi.

Ale właśnie wtedy, w tym dziwnym, niekomfortowym okresie zacząłem naprawdę dojrzewać jako inwestor.
Choć entuzjazm mocno przygasł, edukacja przyspieszyła.

Czytałem więcej.
Analizowałem wykresy.
Poznawałem cykliczność rynku.
Uczyłem się powoli tego, co dzisiaj nazywam fundamentami logicznego inwestowania.

Rozpisując wszystko na kartce wykrystalizowały się błędy, które popełniłem osobiście lub obserwowałem ich występowanie u innych.

Dzisiaj nazywam je Pięcioma Grzechami Głównymi początkującego inwestora krypto.

7) Jakie pięć grzechów głównych popełniają początkujący krypto inwestorzy

1. Brak edukacji – inwestowanie w coś, czego się nie rozumie.
Moją przewagą było to, że zanim kupiłem Bitcoina, edukowałem się. Przeczytałem whitepaper, rozumiałem podstawy blockchaina i ideę decentralizacji. Ale większość kupowała, bo „wszyscy kupują” – nie wiedząc, co stoi za technologią. Efekt? Łatwo było ich zmanipulować.

2. Brak strategii – brak planu realizacji zysków i zarządzania cyklami.
W 2017 nie wiedziałem jeszcze, czym są cykle. Nie znałem pojęcia realizacji zysków. W efekcie nie wykorzystałem w pełni okazji. Dziś wiem, że na rynku krypto – jak na każdym – trzeba mieć strategię: są momenty kiedy warto kupować, ale też kiedy wychodzić.

3. Chciwość – oczekiwanie nieskończonych zysków.
W 2017 patrzyłem, jak Bitcoin dzień w dzień rośnie o setki dolarów. Łatwo było uwierzyć, że to się nigdy nie skończy. Dla wielu osób ta chciwość skończyła się dramatem – bo kiedy spadek przyszedł, nie byli na niego gotowi.

4. Wiara w obietnicę łatwych zysków – piramidy i „cudowne projekty”.
Obok Bitcoina wyrastały wtedy „złote interesy”: Złotouści mówcy obiecywali łatwe bogactwo. W krachu te konstrukcje posypały się, a tysiące ludzi straciło wszystko. To do dziś obciąża reputację całego rynku.

5. Brak cierpliwości – paniczna sprzedaż przy spadkach
Po szczycie hossy mój portfel spadł o 60%. To były trudne chwile, ale nie sprzedałem. Wiedziałem, co mam w portfelu. Strata jest stratą dopiero wtedy, kiedy się ją zrealizuje. Wielu jednak nie wytrzymało presji i wyszło z rynku na dnie. Im więcej o tym myślałem, tym bardziej widziałem, jak powtarzalne są schematy ludzkich zachowań. A rynek tylko je obnaża.

Na przestrzeni lat i kolejnych cyklów obserwuję ,że te błędy są systematycznie powtarzane.

8) Co można zrobić by się ich ustrzec?

  1. Przygotowanie + edukacja = zysk.
    Zaplanuj swoją strategię i się jej trzymaj. Operuj kwotami, które w razie niepowodzenia nie spowodują katastrofy w Twoim gospodarstwie domowym. I niech to będą Twoje pieniądze😊
  2. Strata istnieje dopiero, gdy ją zrealizujesz.
    Nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć dlatego wybieraj Krypto aktywa o fundamentach, które mają szansę funkcjonować w długiej perspektywie, szczególnie wtedy gdy na rynku „leje się krew”.
  3. Rynek działa w cyklach.
    Ucz się je rozpoznawać.

Ostatecznie nie sprzedałem BTC.
„Posypując głowę popiołem” postanowiłem trzymać się decyzji, którą podjąłem na samym starcie mojej przygody z kryptowalutami. Czas pokazał ,że to była moja najlepsza decyzja. Krypto z tamtego czasu mam do dziś.

TAGI

Nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *